ZESŁANIE  DUCHA  ŚWIĘTEGO


Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? - mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże.
(Dz 2,1-11)


Parę słów od nas :-)

Michał: Jędrek kiedyś słusznie zwrócił mi uwagę, że skoro Duch Święty jest osobą, to należy pisać "Duch Święty" nie stosując skrótów typu Duch Św., bo przecież ja np. nie podpisuję się Michał Wie., no ewentualnie można mówić w pewnych sytuacjach np. Michał W., ale wówczas chodzi zazwyczaj o to, by nie wiadomo było o kogo chodzi. A tymczasem Duch Święty jest rzeczywiście Osobą.


Paweł: Dla mnie Zesłanie Ducha Świętego jest nierozerwalnym następstwem, konsekwencją Liturgii Wielkiej Nocy. Kiedy nie przeżywam czuwania Zesłania Ducha Świętego mam wrażenie "niedopełnienia" triduum. Kiedy kończą się nieszpory Niedzieli Zmartwychwstania w głębi serca zastanawiam się, czy będę uczestniczył w czuwaniu na zakończenie okresu wielkanocnego??!! Sądzę, że powinniśmy tak samo uroczyście sprawować noc Zesłania Ducha Świętego jak Triduum Paschalne (oczywiście według charakteru tej uroczystości). Co do doświadczenia Ducha Świętego tej nocy - tak jak w czasie Paschy dokonuje się to głęboko w moim wnętrzu jako radosne doświadczenie obecności Boga, niewidoczne, nienamacalne, ale przenikające całe wnętrze, dające głęboki pokój i radość - czego wszystkim z serca życzę.


Kasia: Jezus powiedział uczniom, żeby czekali na Ducha Parakleta. Dla mnie wigilia Zesłania Ducha Świętego jest zarówno przeżywaniem czekania na Niego jak i samym momentem Zesłania, uobecnianym w tym czasie. Może dlatego tak bardzo chcę już w sobotę być na wigilii, o co toczę małe boje z mężem ;-))), który aż tak wyraźnie tego nie odczuwa.

Jeszcze parę słów o Paraklecie, który jest tłumaczony w Piśmie Św. jako Pocieszyciel. Ostatnio czytam książkę Anny Świderkówny "Biblia a człowiek współczesny", gdzie autorka m.in. tłumaczy to słowo. "Paraklet to całkiem świecki termin techniczny, przejęty za czasów Jezusa także do języka hebrajskiego i aramejskiego. Określa on kogoś, kogo przywołuje na pomoc człowiek znajdujący się w trudnej sytuacji, kogoś, na kogo można liczyć. Jest to adwokat występujący w jego imieniu, w jego obronie. Paraklet to jednocześnie ktoś, kto go wspomaga i kto się za nim wstawia. Takiego parakleta można mieć na dworze króla albo jakiegoś wysokiego urzędnika. Jest to więc raczej wspomożyciel, orędownik, a dopiero na końcu tego łańcucha znaczeń pocieszyciel. Dlatego dobrze się stało, że w nowym, piątym wydaniu Biblii Tysiąclecia pojawi się znowu Paraklet."