ŚWIĘTE  TRIDUUM  PASCHALNE


Wiem, że co roku to samo, ale myślę, że warto wracać do tego tekstu, bo mówi o najważniejszych wydarzeniach naszej wiary. A jako nowość - świąteczny gif, przygotowany przez Maćka.
...Być może trzeba chwilę poczekać, aby się wgrał. - Kasia, kwiecień 2009





Ten tekst napisałam w 1999 roku dla katolickiego miesięcznika "List".
Przerobiłam go w marcu 2004 specjalnie dla tej strony, aby łatwiej było go czytać, aby więcej można było z niego skorzystać.

Zapraszam także do wspomnień z 2006 i 2007 roku.


Święte Triduum Paschalne - jedno wielkie święto, składające się z trzech dni. Rozpoczyna się w Wielki Czwartek Mszą św. Wieczerzy Pańskiej, a kończy nieszporami Niedzieli Wielkanocnej. I wszystkie wydarzenia w tym czasie są ważne!

WIELKI CZWARTEK


Dzisiaj wieczorem w wielu domach naszej parafii koniec sprzątania, pieczenia i robienia świątecznych zakupów. Niektórzy z parafian postarali się w pracy o wolny piątek, aby móc w pełni świętować nadchodzące trzy dni, najważniejsze dni naszej wiary.
O 17.30 w naszym kościele rozpoczyna się przygotowanie liturgii. Świątynia powoli zapełnia się. Wokół ołtarza krząta się służba liturgiczna. Kościół przyozdobiony jest kwiatami, ułożonymi precyzyjnie przez siostrę Stefanię. Przez cały Wielki Post zbierane były pieniądze na te kwiaty. To dar całej parafii.
Szmery, troszkę nerwowa atmosfera oczekiwania. O 17.55 podchodzę do mikrofonu dla komentatorki. Głos trochę mi drży, zaczynam czytać: "Dzisiejsza Msza św. Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna liturgię Świętego Triduum Paschalnego. Wchodzimy na drogę, którą szedł Jezus - od Wieczernika, przez krzyż, do zmartwychwstania. Dzisiaj Jezus zaprasza nas do Wieczernika. (...) Jezus Chrystus, ustanawiając podczas Ostatniej Wieczerzy sakrament Eucharystii i sakrament Kapłaństwa, daje nam dzisiaj możliwość uczestniczenia w wieczerzy paschalnej sprzed 2000 lat. (... )" Siadam na miejsce. Schola pod kierownictwem Pawła rozpoczyna śpiew: "A myśmy się chlubić powinni krzyżem Pana naszego Jezusa Chrystusa, w Nim jest zbawienie, życie i zmartwychwstanie nasze." Przez środek kościoła procesyjnie wchodzą prezbiterzy, poprzedzeni służbą liturgiczną. Rozpoczyna się Msza św. Wieczerzy Pańskiej. Każdy na swój sposób przeżywa wydarzenia tego wieczoru. Marcin - nasz parafialny ceremoniarz, pilnuje przebiegu liturgii. Chociaż przy komentarzach mam zapisane, w których momentach mam je czytać, zerkam na Marcina. Już? Kiwnięcie głową. Kolejny raz podchodzę do mikrofonu. Czytam: "Teraz nastąpi obrzęd obmycia nóg. Słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii o tym, że Chrystus - Pan i Nauczyciel umył nogi swoim uczniom. A teraz ojciec proboszcz umyje nogi swoim współbraciom kapłanom i przedstawicielom naszej parafii, pokazując nam, że sam jest jak Chrystus, po to, aby nam służyć."
Kolejne wydarzenie tego wieczoru to procesja jałmużnicza. Ministranci wystawiają kosz przed ołtarz, a wszyscy ludzie (jest ich naprawdę wielu) składają pieniądze dla ubogich z parafii. Z założenia są to owoce wielkopotnych wyrzeczeń. Zaraz procesją z darami rozpocznie się liturgia eucharystyczna. Kolejno następują modlitwy. Na naszych oczach chleb i wino, przyniesione na ołtarz, stają się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Dzisiejsza liturgia w szczególny sposób uobecnia wydarzenia Ostatniej Wieczerzy, gdy Chrystus dał nam swoje Ciało i Krew, dlatego też Komunię Świętą przyjmujemy teraz pod dwiema postaciami. Schola śpiewa: "Chrystus Pan karmi nas swoim świętym Ciałem, chwalmy Go na wieki." Na dzisiejszą liturgię przynieśliśmy także nasz zwykły codzienny chleb. Zostanie on poświęcony, a potem, wśród bliskich, będziemy go spożywać podczas świątecznej kolacji, przenosząc radość Wieczernika do naszych domów, do domowych kościołów.
Po modlitwie po Komunii następuje przeniesienie Najświętszego Sakramentu do kaplicy adoracji a zaraz potem, przy słowach z pieśni o Słudze Jahwe z Księgi Izajasza, prezbiter obnaża ołtarz, zrzuca z niego obrusy, ukazując wszystkim jego nagość. To jest szczególny moment dzisiejszego wieczoru, łączący wydarzenia Wieczerzy Pańskiej z Wielkim Piątkiem. Ołtarz to znak Chrystusa i to o Nim pisze Izajasz: "tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd" (Iz 52,14).
Jezus Chrystus ustanowił podczas Ostatniej Wieczerzy sakrament Eucharystii i sakrament Kapłaństwa
W tym roku Maciek ma przyjąć w Wielki Czwartek po raz pierwszy Komunię św. Uznaliśmy, że ten dzień, kiedy Jezus ustanowił sakrament Eucharystii, jest najlepszym dniem, aby Maciek po raz pierwszy spożył Ciało i Krew Jezusa.
obrzęd obmycia nóg
Anula już od wielu dni (a jest początek marca, kiedy to piszę) dopytuje się, kiedy w kościele będą myć nogi. Pamięta, że tego dnia także u nas w domu tata myje nogi wszystkim domownikom.
Myślę sobie, że to niesamowite, że Jezus-Bóg myje nogi ludziom. Jak wielka to jest Miłość!!!
procesja jałmużnicza
Rzeczywiście czujemy wielkopostne wyrzeczenia. Dzieci trochę mniej jadły słodyczy przez Wielki Post, a my? Tańszą wędlinę, mniej masła, słodyczy bardzo mało, skromne obiady, mniej TV i inne.
Inaczej jest, gdy pieniądze wyciąga się po prostu z portfela, a inaczej gdy trzeba było zrezygnować z czegoś specjalnie dla drugiego człowieka. Taka jałmużna jest wtedy nie tylko dobrem dla tego, kto ją dostaje ale także dla mnie, która ją daję.
chleb
W Wielki Czwartek po mszy św. w kościele mamy uroczystą kolację w domu i chleb poświęcony w kościele jest łącznikiem między Wieczerzą Pańską a naszą domową kolacją. Wyposzczeni z wielką radością siadamy do bogato zastawionego stołu. Jest różnorodnie, ale też wszystkiego niewielkie ilości. Musimy pamiętać o poście ścisłym następnego dnia.
przeniesienie Najświętszego Sakramentu do kaplicy adoracji
"Tabernakulum lub skrzynka nie powinny mieć kształtu grobu; należy unikać samego wyrażenia "grób": kaplicy złożenia (repozycji) nie przygotowuje się w celu przedstawienia Pańskiego pogrzebu, lecz w celu przechowania chleba eucharystycznego do rozdzielania Komunii w Wielki Piątek Męki Pańskiej." (z Listu okólnego o przygotowaniu i obchodzeniu świąt paschalnych - 16 stycznia 1988 r.)
obnażenie ołtarza
Aż do wieczora Wielkiego Piątku obrus z ołtarza leży zrzucony na podłodze. Jak każdy gest w czasie tego święta i ten robi wielkie wrażenie.

WIELKI PIĄTEK

O 9.00 spotykamy się w kościele na jutrzni. To, co musi dotknąć każdego wchodzącego do świątyni, to ołtarz bez jakiegokolwiek przybrania, brak kwiatów na prezbiterium, surowość. Jeszcze wczoraj wszystko wyglądało inaczej.
Dzisiejszy dzień to dzień postu, milczenia. Jeszcze raz przypomina nam o tym o. Andrzej w katechezie. Tego dnia żyję liturgią godzin. To ona prowadzi mnie i innych. Przychodzimy na modlitwę w ciągu dnia, godzinę czytań. Na ulicy ludzie gdzieś biegną, robią zakupy (na pobliskim rynku tłok), myślą o przygotowaniach do świąt, które dla nich zaczną się dopiero w niedzielę. To wszystko jest jakby poza mną. W domu wykonuję tylko niezbędne prace. Nasz syn Maciek ma dopiero dwa i pół roku, jest absorbujący, ale to zupełnie nie przeszkadza nam przeżywać Wielkiego Piątku. Całą rodziną chodzimy do kościoła na kolejne spotkania, słuchamy Słowa Bożego, śpiewamy psalmy. Czuję, że jestem osłabiona. W brzuchu mi burczy, męczy mnie milczenie. Gdyby nie wiara, nie miłość, wspólna modlitwa, łatwo dałabym się wciągnąć w tłum.
Podobnie jak wczoraj zbieramy się wieczorem w kościele. Dzisiaj nie mam żadnych obowiązków. Moje miejsce komentatorki zajmuje Magda. Wieczorna liturgia Męki Pańskiej rozpoczyna się milczeniem całego kościoła. Prezbiterzy upadli na twarz, ludzie klęcząc milczą. Bo cóż można powiedzieć o tym momencie? Lepiej wsłuchać się w teksty dzisiejszej liturgii słowa. "Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok — tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi - tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego" (Iz 52,13-15).
Za chwilę rozpocznie się adoracja krzyża. Pamiętam, jak kiedyś u nas w parafii w tym właśnie momencie ministranci przynosili z zakrystii krzyż do adoracji. Wszyscy po kolei przyklękali i całowali go. Teraz jest inaczej. Może się wydawać, że bardziej teatralnie, ale w rzeczywistości jest bardziej prawdziwie. Parę lat temu nasz duży kościelny krzyż, który wisiał pod samym pułapem i był w zasadzie niezauważalny, został obniżony. Wisi teraz na mocnych łańcuchach tuż przed prezbiterium, w osi światła reflektora. Dla obecnych w kościele wysuwa się na pierwszy plan. Wszyscy znamy słowa, przy których następuje odsłonięcie krzyża. "Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata. Pójdźmy z pokłonem." Idziemy więc z pokłonem, jeden za drugim, przy śpiewie: "Wielbimy krzyż Twój, Panie, chwalimy i wysławiamy Twoje święte zmartwychwstanie, przez to drzewo bowiem przyszła radość na świat cały." Śpiew wyraża to, co czujemy i to, co się dzieje w tym momencie.
A powoli zaczyna się dziać coś innego. Od adoracji krzyża przechodzimy do Komunii Świętej. To przecież oczywiste! Tajemnica śmierci i tajemnica życia to ta sama tajemnica. Jest taka pieśń: "Z Twojego boku Chryste wypłynął zdrój wody żywej, która obmywa świat z grzechu i daje nowe życie."
Przeniesieniem Najświętszego Sakramentu do kaplicy adoracji kończy się Wielki Piątek.
Prezbiterzy upadli na twarz
Jest to upokorzenie się człowieka wobec Boga, a także wyrażenie smutku i bólu całego Kościoła.
modlitwa powszechna "niech będzie zanoszona według tekstu i formy przekazanych od najdawniejszych czasów i z całym bogactwem intencji, które dobrze wyrażają powszechny zasięg Męki Chrystusa zawieszonego na Krzyżu za zbawienie całego świata." (z Listu okólnego o przygotowaniu i obchodzeniu świąt paschalnych - 16 stycznia 1988 r.)










adoracja krzyża
Każdy, duży i mały przyklęka przed krzyżem. Jakie są myśli ludzi? Smutek? Zmęczenie? Miłość?
Komunia Święta
Tajemnica śmierci i tajemnica życia to ta sama tajemnica.

WIELKA SOBOTA

Wielka Sobota, podobnie jak Wielki Piątek, przepełniona jest milczeniem. Jest to dzień szabatu. Jezus odpoczywa po dokonanym dziele. W tradycji Kościoła polskiego dzisiaj odbywa się święcenie pokarmów, ale dla mojej rodziny to przede wszystkim dzień adoracji Najświętszego Sakramentu, to pełne czci milczenie przed Bogiem Stwórcą, przed Zbawicielem.
Dzisiaj także spotykamy się w świątyni na liturgii godzin. Psalmy, czytania z jutrzni, modlitwy w ciągu dnia, godziny czytań, nieszporów, przeprowadzają nas przez ten dzień. "Nie jest to dzień żałoby, ale dzień, w którym ziarno leży w ziemi, aby wkrótce eksplodować życiem" (z katechezy parafialnej na Święte Triduum Paschalne).
Po 14.00 podczas katechezy chrzcielnej Maciek zasypia zmęczony na moich kolanach. Kończy się katecheza a mały dalej śpi. Zostaję z nim w świątyni. Na dworze burza, a w kościele przygaszone światła, cisza, chłód. Wpatruję się w Ciało Jezusa i cieszę się, że mnie posadził w tej ławce. Ogarnia mnie wielki pokój. Po pewnym czasie przychodzi mój mąż, Szymon. Jesteśmy razem.
Wielka Sobota kończy się nieszporami. Mamy pięć godzin na przygotowanie kościoła do liturgii Wielkiej Nocy. Kto może, włącza się do pracy.Sprzątanie, pastowanie podłóg, donoszenie krzeseł, prasowanie obrusów,szaty na ołtarz, układanie kwiatów, strojenie chrzcielnicy, przygotowanie wieńca. Dary, mikrofony, instrumenty. Czas szybko mija, a jeszcze musimy sami się przygotować. Kończę strojenie chrzcielnicy (jest nią dziecięca wanienka, przyniesiona przez Rafała), jeszcze tylko zerkam na kościół. Jest przepiękny. Ołtarz ubrany w lśniącą złotą szatę, przystrojony wieńcem z bukszpanu. Po obu stronach krzyża zwisają kosze z białymi goździkami. Całe prezbiterium i boczne ołtarze przystrojone są kwiatami.
Już biegnę do domu.Mam jeszcze chwilę na zjedzenie kolacji, kąpiel, ubranie siebie i Maćka. Dzisiaj "obowiązującym" kolorem jest biały - symbol świętowania, światła, przemienienia, nowego życia. 21.30 wychodzimy do kościoła.
dzień adoracji Najświętszego Sakramentu
"W Wielką Sobotę Kościół trwa przy Grobie Pańskim, rozważając Mękę i Śmierć Chrystusa oraz Jego zstąpienie do otchłani, a także w modlitwie i poście oczekuje na Jego Zmartwychwstanie. Bardzo się zaleca sprawowanie Godziny Czytań i Jutrzni z udziałem ludu." (z Listu okólnego ...)

WIELKA NOC

Na dworze ciemno, zimno, życie zamiera. Przed kościołem ogromny stos drewna. Powoli schodzą się ludzie. Niestety, wielu z nich tłoczy się przed zamkniętymi drzwiami kościoła. Nie chcą zrozumieć, że przed paschałem nie wejdą. Deszcz pada coraz mocniej, ale nam to zupełnie nie przeszkadza. 22.00 - od strony kościoła procesyjnie idą celebransi i służba liturgiczna. Płonie wielki ogień, ten sam, który towarzyszył Izraelitom jako znak obecności Boga w czasie ich wyjścia z Egiptu. W znaku paschału prowadzi nas przez ciemności, przez śmierć. Idziemy za nim do kościoła. Od światła z paschału zapalamy nasze świece. W kościele panuje półmrok, płonie tylko paschał i świece wiernych. I nagle... śpiewem rozbrzmiewa Orędzie Wielkanocne.
Jeszcze brzmi ono w moich uszach, a tu już zaczyna się liturgia słowa. Kolejni ministranci wchodzą na ambonę. Każdy ma w prezbiterium swoje miejsce, wie, co do niego należy. Nie ma chaotycznej krzątaniny. Wszystko odbywa się spokojnie i stosownie do danej chwili. Liturgia słowa przeprowadza nas przez całą historię zbawienia, zaczynając od stworzenia świata, przez obietnicę daną Abrahamowi, wyjście Izraelitów z Egiptu, zapowiedź nowego Jeruzalem, do radosnego Alleluja!
"Jezus żyje!" - słyszymy podczas homilii o. Andrzeja. Tak, żyje i ze śmierci przenosi nas do życia. Już podczas chrztu Jezus obmył nas, abyśmy odrodzili się jako nowi ludzie, świadkami Chrystusa. I właśnie chrzest jest kolejnym wydarzeniem wielkanocnej liturgii.
Przypominam sobie chrzest naszego Maćka. Było to w Wielką Noc 1996 r. Początek liturgii spędziliśmy razem z półrocznym Maćkiem, który spał, szczelnie okryty w wózku, w przedsionku naszego kościoła. Gdy zaczęła się litania do Wszystkich Świętych, poszliśmy do klasztoru, gdzie rozbudziłam i nakarmiłam syna. Pod koniec litanii któryś z ministrantów przyszedł po nas. Wraz z innymi rodzicami i dziećmi zostaliśmy zaprowadzeni pod ołtarz. Prezbiter pytał nas w co wierzymy i czego chcemy dla dziecka oraz czy jesteśmy świadomi, jakie zasady muszą kierować życiem Maćka. Rozebrałam syna, Szymon zanurzył go w wodzie. O. Andrzej polał główkę płaczącego dziecka: "Macieju, ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego." Szymon uniósł syna do góry. Wszyscy w kościele klaskali z radością i śpiewali: "Gloria, gloria, gloria Patri et Filio, gloria, gloria, gloria Spiritui Sancto." Nawet teraz, pisząc to wszystko, mam w oczach łzy wzruszenia. Nasz syn został chrześcijaninem. Został namaszczony krzyżmem świętym, jak ktoś (król), kto otrzymał specjalne zadanie. Nałożyliśmy mu białą szatę, jako temu, kto został nowym stworzeniem i przyoblekł się w Chrystusa. Ojciec chrzestny - Michał zapalił świecę Maćka od paschału. My, rodzice i chrzestni zobowiązaliśmy się to światło Chrystusa w Maćku cały czas podtrzymywać.
Przy śpiewie: "Oto są baranki młode, oto ci, co zawołali: Alleluja! Dopiero przyszli do zdrojów, światłością się napełnili. Alleluja! Alleluja!" zanieśliśmy małego do klasztoru, gdzie, dzięki życzliwości ojciec proboszcza, mogliśmy dziecko uśpić. Potem na zmianę czuwaliśmy przy nim (podobnie jak teraz).
Rozpoczyna się liturgia eucharystyczna. Dzisiaj namacalnie czujemy wielką radość zmartwychwstania, czujemy obecność żywego Jezusa. "Pan zmartwychwstał i jest z nami. Alleluja, Alleluja. Głośmy razem z aniołami: Alleluja, Alleluja. Tryumfuje Boży Syn! Alleluja, Alleluja. Nieba śpiew podejmij ziemio. Alleluja, Alleluja."
Kończy się Wielka Noc. Na ołtarzu jest wystawione Ciało Jezusa. Do świtu mamy jeszcze czas, aby Go wielbić, każdy jak potrafi, jak mu Duch Święty podpowiada, modlitwą cichą, śpiewem, tańcem, milczeniem. Jestem zmęczona, ale napełniona radością wielkanocną. Dobrze, że jesteś, Jezu.
5.00 -jutrznia Niedzieli Wielkanocnej. Paweł zachrypniętym głosem intonuje psalmy. "Bóg wskrzesił Jezusa trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią Żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów" (Dz 10,40 -43). Co można zrobić po usłyszeniu takich słów? Jedynie wyjść ze świątyni i ogłosić wszystkim to, co się wydarzyło. Kiedyś procesja rezurekcyjna odbywała się wokół kościoła. Pan Bóg jednak "spłatał nam psikusa". Pewnego roku okazało się, że procesja wokół świątyni będzie niemożliwa z powodu okropnego błota. Wyszliśmy więc na ulice parafii. "Wesoły nam dzień dziś nastał, którego z nas każdy żądał, tego dnia Chrystus zmartwychwstał. Alleluja, Alleluja". Niektórzy w niedzielę zaczynają święta, a my nieszporami Niedzieli Wielkanocnej wraz z całym Kościołem kończymy obchody Świętego Triduum Paschalnego.













Płonie wielki ogień
"Poza kościołem, o ile to możliwe, w odpowiednim miejscu przygotowuje się ognisko w celu pobłogosławienia nowego ognia. Jego płomień winien być taki, aby rzeczywiście mógł rozproszyć ciemności i noc rozjaśnić." (z Listu okólnego ... )
paschał
"Jak synowie Izraela nocą szli za przewodem słupa ognia, tak chrześcijanie idą stopniowo w ślady Zmartwychwstałego Chrystusa." (z Listu okólnego ... )
Orędzie Wielkanocne
Exsultet, czyli pieśń mówiąca o Jezusie - światłości świata, o paschale, który jest znakiem Jezusa, o nocy zmartwychwstania.
fragmenty Orędzia Wielkanocnego
Liturgia słowa
Przeprowadza nas przez całą historię zbawienia, dlatego też czytań jest dużo ... i dobrze. Cytowany już przez mnie list mówi wręcz: "wszędzie tam, gdzie to będzie możliwe, niech będą wykonywane wszystkie czytania, aby koniecznie była zachowana pewna długość wynikająca z natury Wigilii Paschalnej." (z Listu okólnego ...)
radosne Alleluja!
Dawno nie słyszane (przecież w Wielkim Poście nie śpiewamy alleluja), przepięknie zaśpiewane Alleluja! I zaraz potem ogłoszenie Zmartwychwstania w ewangelii.
chrzest
Cała trójka naszych dzieci została ochrzczona w Wielką Noc. Anula czekała nawet na to wydarzenie cały rok (miała chrzest 3 dni po swoich pierwszych urodzinach). Nie potrafię opisać, dlaczego tak. To się czuje, że to jest właśnie TA NOC, najlepszy czas, aby prosić Kościół o chrzest.
Do świtu mamy jeszcze czas, aby Go wielbić
Niektórzy zastanawiają się, co można robić przez całą noc w kościele. Tyle wydarzeń jest tej nocy, że nie wiadomo kiedy przychodzi jej koniec. Czuć zmęczenie, ale czuć też wielką radość. Wszystko staje się proste, oczywiste, jasne.
jutrznia Niedzieli Wielkanocnej
"Bóg wskrzesił Jezusa trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzia Żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów." (Dz 10, 40-43)
procesja rezurekcyjna
Chciałabym, aby ta procesja była nie tylko radosna dla nas, którzy przeżyliśmy Wielką Noc, ale aby ta radość z kościoła budziła ze snu całą parafię.
nieszpory Niedzieli Wielkanocnej
I to już koniec Świętego Triduum Paschalnego, ale nie koniec świętowania. Przed nami cała oktawa wielkanocna czyli 8 dni, a potem cały okres wielkanocny.
"Obchód Paschy trwa przez czas paschalny (wielkanocny). Albowiem pięćdziesiąt dni od Niedzieli Zmartwychwstania do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego obchodzi się z wielką radością jako jeden dzień świąteczny. Co więcej, jako "wielką niedzielę." (z Listu okólnego ...)

Tekst "Listu okólnego o przygotowaniu i obchodzeniu świąt paschalnych - 16 stycznia 1988 r." znalazłam na stronie gdańskiej prowincji franciszkańskiej. Cieszę się, że zamieścili go jako jeden z ważnych dokumentów Kościoła.